Wigilia Starokońska 2020

 

Smutny rok 2020 upływający w okowach światowej pandemii koronawirusa dobiegał końca, ale dzielne bractwo starokońskie bynajmniej nie zmarnowało tego czasu na trwaniu w trwodze i izolacji. Z wszelkich relacji wynika że każdy na swój sposób organizował sobie życie, w miarę możliwości normalnie i aktywnie. Dowodem tej normalności był rajd bieszczadzki, rajdobóz, życie zawodowe i rekreacyjne wielu osób, a także nieśmiałe spotkania towarzyskie. Więc na zakończenie roku nie mogło się obejść bez starokońskiej wigilii. Co prawda bez nagłaśniania i w bardzo okrojonym składzie (bo w momencie dużych obostrzeń), ale jednak zrealizowanej. Inicjatorkami były Marysia i Hania, a ich pomysł wydawał się początkowo tak szalony, że aż trudy do łyknięcia – spotkać się mieliśmy na świeżym powietrzu przy ognisku, w grudniu…. Ale hasło padło i sprawy potoczyły się lawinowo.

Miejscem spotkania miały być te same krzaki nad rzeką Ślężą gdzie w maju celebrowaliśmy imieniny Ola. Jednak ze względu na ewentualne niespodzianki pogodowe lepiej było zakotwiczyć bodaj w jakiejś stodole, niż na całkiem otwartej przestrzeni. Ostatecznie dziewczyny dogadały się z szefem małego ośrodka jeździeckiego na Maślicach, w rejonie majowych krzaków, i tam uroczystość się odbyła. Udostępniono nam prowizoryczną wiatę z długim drewnianym stołem, a pan szef nieopodal rozpalił ognisko.

1. Wigilia Starych Koni w ośrodku jeździeckim na Maślicach 2. Szef ośrodka rozpala ognisko

 

Wcześniej ustaliliśmy, że ze względu na zakaz zgromadzeń będziemy markować wieczorne spacery – gdy jedni przycupną przy ogniu, inni będą krążyć koło wiaty czy gdzieś w pobliżu. Przybyliśmy oczywiście w maseczkach, nie było obściskiwania się ani żadnych innych poufałości. Ale i tak miło się było spotkać, tym bardziej że każdy czuł się wyposzczony towarzysko. Spędziliśmy razem piękne, wzruszające chwile. Przybyło 14 osób.

3. Olo składa życzenia 4. Rozdano opłatki
5. Rozdawania opłatków ciąg dalszy 6, Przybyło 14 osób

 

Na wstępie Olo złożył wszystkim życzenia, zaczynając od zaklinania niebios w kwestii zabrania ze świata tego okropnego wirusa. Wyraził nadzieję, że w dobrym zdrowiu dotrwamy do dalszych etapów życia i będziemy mogli realizować założone cele. Był oczywiście opłatek i indywidualne dzielenie się nim, bez czułości, ale serdecznie. Kuchnia w postaci organizatorek wydała gorący barszczyk, po którym Hania częstowała wspaniałymi pierogami z kapustą i grzybami, które niemal na sygnale przywiozła z zaprzyjaźnionej pierogarni, jeszcze gorące. Herbatę mieliśmy własną w termosach, ale każda z organizatorek upiekła „swoimi ręcami” świąteczny piernik. Nie zabrakło mandarynek, drobnych pierniczków (Majka) i na koniec mikołajkowych upominków. Atmosfera była iście wigilijna. Dość szybko zrobiło się ciemno, ale ognisko w międzyczasie rozbłysło orgią płomieni, więc obsiedliśmy ogień ciasno, zapominając o trzymaniu zalecanych odległości. Zresztą zrobiło się  zimno, więc w ciasnym kręgu było cieplej. Dla zachowania tradycji odśpiewaliśmy jedną kolędę. Wszystkim bardzo się podobała ta plenerowa wigilia, gdyż spędziliśmy naprawdę magiczne chwile. Renia  stwierdziła, że taką formę spędzania wigilii możemy przyjąć na stałe, a zmiany klimatyczne takim pomysłom sprzyjają.

7. Hania nalewa barszczyk 8. Co ta Renia wyciągnie z torby…
9. Obrodziły Mikołaje 10. Były dobre rzeczy i piękne dekoracje

 

Niestety zimno nie pozwoliło siedzieć zbyt długo, wszystko trwało trochę ponad dwie godziny, a najwytrwalsi wytrzymali nawet trzy. W dobrych nastrojach wróciliśmy do swoich domów, zyskując energię by szykować własne, inne niż zwykle święta.

11. Barszczyku dolewano wiele razy 12. Ogień rozbłysnął z wielką mocą
13. Piękne chwile  14. Wigilia z księżycem i pod gwiazdami

 

Ale na tym starokoński opłatek się nie skończył. Już miesiąc wcześniej Stefan zainicjował spotkania on line, jednocząc tym samym ludzi z różnych stron Polski jak i świata. 19 grudnia byliśmy umówieni na takie kolejne, świąteczne spotkanie i przed kamerkami zjawiło się 25 osób. Życzyliśmy sobie dobrych, spokojnych świąt, połknęliśmy opłatka, a Rudzi and company odśpiewali kolędę – bo śpiew całej grupy był niemożliwy. Spędziliśmy razem ok. dwóch godzin i były to kolejne piękne chwile.

15. Spotkanie wigilijne on line

 

„Co jest ważniejsze – spytała panda wielka wędrująca przez świat, do małego smoka siedzącego na jej grzbiecie – podróż, czy dotarcie do celu?

– Towarzystwo – odpowiedział mały smok”.

Tym przesłaniem życzymy razem z Olem pomyślności w Nowym Roku i kochani… trzymajmy się razem.

 
Tekst: Ewa Formicka
Zdjęcia: też głownie Formisia, ale i inni
Zrzut z ekranu: Elżunia (Ruda Warszawska)
Opracował graficznie i wstawił na stronę: Olo